Muzyka

początek edukacji muzycznej: w wieku 10-12 lat
gram na: fortepian, instrumenty klawiszowe
główne gatunki: jazz, gospel, soul, r&b, fusion
instrumenty: Yamaha S90ES, Nord Piano, Roland Juno Di, Roland AX Synth, Yamaha P80
nagłośnienie: Yamaha Stagepass 300, Roland BA-330



Gram na instrumentach klawiszowych, różnie zwanych – jedni mówią na to piano, inni klawisze, jeszcze inni „organy”. Każdy coś tam kiedyś skończył, ja również. W zasadzie to jestem samoukiem. Moja kariera (jeśli można tak to nazwać) rozpoczęła się w wieku 10-12 lat , dokładnie niestety nie pamiętam, gdyż nigdy do tego nie przywiązywałem zbyt dużej wagi. Chyba zaczęło się od lekcji muzyki w szkole podstawowej, gdzie zafascynowany ogrywaniem szalonych pieśni typu „Nie Płacz Ewka” przez moją nauczycielkę od muzyki (w której się chyba podkochiwałem, jak połowa mojej szkoły) postanowiłem jej zaimponować własną grą na pianinie (o naiwności). Rodzice widząc mój muzyczny zapał kupili mi „organy” Casio (czasy niedługo po upadku PRL, więc i tak cud) za co niemiernie im dziękuję. Na tej imitacji instrumentu stawiałem swoje pierwsze nieporadne kroki, ucząc się nut i prostych akordów. Trwało to trochę, a w międzyczasie awansowałem z „organ” Casio na pięknie brzmiące poniemieckie pianino. Miało to swoje wady, gdyż słyszało mnie pół bloku, za to ogromne zalety z brzmienia i ważonej klawiatury, które były nieocenione. Zapisałem się wtedy do prywatnego ogniska muzycznego i na indywidualne lekcje klasyki. Miałem też okazję wskoczyć do Szkoły Muzycznej , ale patrząc z perspektywy czasu chyba lepiej dla mnie, że tak to się wszystko potoczyło. Przeżywszy mękę lekcji gry muzyki klasycznej, z tak zwanych winogron (nut), skrzywiony przez numerowanie nutek numerami palców prawej i lewej dłoni, a także przez ten prawdziwie bujający klasyczny słowiański puls, zacząłem z uporem koncentrować się na drzezie, chociaż nie miałem pojęcia o co tam chodziło. Mając na myśli drzez nie interesowałem się tym klasycznym głównym nurtem, przypominającym zaklinanie węża, ale na czymś pobocznie czerpiącym z natury jazzowej – fusion, r&b, gospel, blues. Potem pierwszy poważny mobilny instrument – piano Rolanda (RD700 z tego co pamiętam), ważące chyba ze 40 kg w walizie i pierwsze nieudane próby z różnymi projektami, pierwsze poważne składy, w tym bluesowy, gdzie pojąłem co to pentatonika w E-moll i A-moll. Miałem chyba wtedy 21 lat, gdy zacząłem swoje przygody ze składami muzycznymi. Wędrowałem trochę po omacku – skład coverowy lat 80-tych, zespoły rockowe, muzyka autorska, bluesowa i jamowa. Trochę zacząłem się męczyć i tonąć w swoim muzycznym uwstecznieniu. Wtedy chyba stanąłem w miejscu, gdzie pomogła mi zdobyta z trudem masa materiałów z teorii drzezu i zerwanie z dotychczasowymi bagiennymi zasadami harmonii i muzyki ogólnie. Potem już było coraz więcej drzew i bardziej lub mniej udane projekty muzyczne. Z niektórych jestem dumny, innych bardzo żałuję, ale najważniejsze będzie zawsze to co nas dopiero spotka.

współpraca: lokalne projekty muzyczne i artystyczne

Idole:

  • pianiści: Michel Petrucciani, George Duke, Chick Corea, Michel Camilo, Bill Evans, Eldar Djangirov, Herbie Hancock, Esbjörn Svensson, Tom Schuman, Peter Cincotti, Monty Alexander, Uri Caine, Alex Bugnon, Bruce Hornsby, Brian Culbertson, Dave Grusin, Jeff Lorber, Leszek Możdżer, Gonzalo Rubalcaba, Benny Green, Brad Mehldau, Joey DeFrancesco,
  • inni: Mike Stern, Dean Brown, George Benson, Bireli Lagrene, Richard Bona, Victor Wooten, Marcus Miller, Alain Caron, John Patitucci, Marco Mendoza, Michael Brecker, Paquito D’Rivera, Arturo Sandoval, Nils Landgren, Miles Davis, Kenny Garrett, Joshua Redman, Billy Cobham, Dennis Chambers, Chris Daddy Dave, Bobby McFerrin, Kurt Elling, Ledisi, Joss Stone, Quincy Jones

I Polickie Warsztaty Gospel 19.04.2008

Szczecin Gospel Choir w ramach warsztatów Gospel Na Zamku 25.07.2008

Szczecin Gospel Choir Gdańska 10.08.2008

Beata Andrzejewska – TV Szczecin Obraz Dnia 11.2009